tło
Papugi

ECIE – PECIE

Na podwórku i w kurniku,

także w stajni i w chlewiku,

przyszedł czas na super zmiany.

Rany Julek ! Jejku ! Rany !


Odkąd we wsi jest kablówka,

no to świnki, kurki, krówka, 

gąski, kaczki, indyk też,

no i każdy inny zwierz,

mają głowy, tak się składa,

zaprzątnięte, tym co nada

ich rozrywka całkiem nowa -

telewizja podwórkowa.


Siedzą zatem przed ekranem,

i z wieczora, i nad ranem,

i w południe, o północy.

W nocy i w dzień. W dzień i w nocy.


Czemu jednak wciąż i wciąż,

wszyscy, jak ten jeden mąż,

przez noc całą i dzień cały,

tak wlepiają w ekran gały ?


Prosta sprawa, bo na wizji

w podwórkowej telewizji,

każdy może, tak się składa,

pooglądać, cóż... sąsiada

i coś więcej, dużo lepiej,

może pooglądać siebie !


I tak oto w tej kablówce

w piątek byk marudzi krówce,

ta narzeka nań bez przerwy,

cielak zaś im szarpie nerwy.

Później, kaczki przez sobotę,

uganiają się za kotem.

Równie ostro jest w niedzielę.

Wtedy baran hochsztaplerek

wciąż sprzedaje swym znajomym,

za pół ceny, kożuch żony.

A z kolei w poniedziałek

omawiają kozy stale

co, gdzie, kiedy, kto się spotkał.

Mają program, ten o plotkach.

Potem koń, przez cały wtorek,

demoluje wciąż oborę.

No, a w środę, w siana stogu

znosi jaja pewien kogut.

A nazajutrz, niby żartem,

przez dzień cały, czyli czwartek,

gęś, nim dzień ten nie przeminie,

to podkłada świni świnię.


I tak ciągle, wciąż od nowa,

telewizja podwórkowa,

pokazuje zwierząt stadu

ichże samych i sąsiadów -

bohaterów tych zwierzęcych

w sytuacjach z życia wziętych.

I dlatego, że jest taką

odpowiada widzów smakom.

No i nazwę swojską ma.

Im pasuje. Ano tak.

Stąd najlepsza jest na świecie

telewizja ECIE-PECIE.


Ktoś pomyśli, że ta wioska

jest coolerska i fajowska.


Lecz ja powiem z dużą troską.

Jest inaczej z ową wioską.


A dlaczego jest inaczej ?

Bo przebiegły lis - cwaniaczek,

telewizji tej właściciel,

żyje z niej wręcz wyśmienicie,

zaś aktorzy i widzowie,

i coś więcej też dopowiem,

rolnik oraz pani w sklepie,

każdy z nich, cóż ... biedę klepie.

Za przyczyną tej kablówki

świnki, kurki oraz krówki, 

gąski, kaczki, indyk też, 

no i każdy inny zwierz

swe zawody porzucili.

Wszyscy naraz. W jednej chwili.

Kogut nie piał. Pies nie szczekał.

Krowy nie dawały mleka.

Stada kaczek i kur zgraje

nie znosiły wcale jajek.

Świnka schudła i z tej świni

zrobił się egzemplarz mini.

Puste były półki w sklepach.

Każdy biedę przez to klepał.

No, przepraszam, lis - cwaniaczek,

żył odwrotnie, żył inaczej,

bo lisisko owo szczwane

brało kasę za reklamę.


I w ten sposób, nie inaczej,

tenże lis stał się bogaczem.

Choć za jakiś czas, nie krótki,

telewizji odczuł skutki.


Otóż dziecię jego szczwane

wciąż siedziało przed ekranem

telewizji podwórkowej.

Tak karmiło swoją głowę.


A w tym czasie jego tata,

wciąż pracował, ciągle latał,

by mieć jeszcze większą kasę.

Gdy się lis zestarzał z czasem

to poprosił syna o to

by się zajął ten robotą,

bo lis nie miał sił już wcale.


Odparł na to mu synalek:

"No, a po co ojciec, mi to ?

Ja chcę zostać celebrytą.

Rąk nie będę brudził pracą."


Tak też zrobił ten ladaco.

Wkrótce biedny stał się lis,

bo majątek lisa prysł.

I pomyślał lis na starość,

że się stał własną ofiarą, 

chociaż wokół był on znany,

jako bardzo, bardzo szczwany.