Na straganie, przez marchewkę,
słychać głosy bardzo krewkie.
Skąd się awantura wzięła ?
Ano rano tak wrzasnęła:
"Spójrzcie tylko ! Ta fasola
to dziwoląg prosto z pola !"
I dodała drwiąco tak:
"Zdradź nam wszystkim, powiedz jak,
żeś wyrosła tak galancie,
ty fasolo i mutancie."
Wnet odpowiedź padła krewka:
"Wiesz co powiem ci marchewka ?!
Trzeba być analfabetą,
by pomylić mnie z kobietą !
Puknij ty się mocno w czoło,
nim mnie nazwiesz znów fasolą !
Okulary lepiej kup !!!"
- krzyczał do niej groźnie ... bób.